Zima na Starym Polu – ciąg dalszy

Od lat nie było takiej zimy. Zaskoczyła chyba wszystkich mimo, że przyroda po cichu zapowiadało srogą zimę. Drzewa jesienią żółkły od dołu, jarzębiny i leszczyny uginały się od owoców i orzechów. Nasza staropolańska zima jest piękna, mimo że bezsłoneczne dni, bezlitośnie się dłużą i jedynie czytanie książek lub towarzystko przyjaciół pozwala je przeżyć. Na szczęście tych ostatnich w ciągu ostatniego półtora tygodnia nie brakowało:) Kiedy tylko pojawia się szczypta słońca wybieramy się na spacery po naszych Lasach Kozłowieckich, wypasamy nasze koty, pstrykamy zdjęcia i wygrzewamy twarze. Karmnik tętni życiem, pojawiają się nowi ptasi goście tacy jak dzięcioł duży, zięby. Mieliśmy również akcję ratowania potrąconego bażanta, którego znaleźliśmy w pobliskim mieście, niestety nie udało nam się go uratować, chociaż dołożyliśmy wszelkich starań by przeżył (weterynarz, dokarmianie i święty spokój)… Wiosną zkładamy kwoczy kurnik. Wieczorami odwiedzają nas 2 sarenki i koziołek, hasają beztrosko w ciemnościach, wyglądając z daleka jak diabełki. Regularnie przed naszymi oknami przechodzi ogromne stado Łań jelenich.

Po 15 latach odkryliśmy uroki z jazdy na łyżwach! Okazuje się, że z łyżwami jest jak z jazdą na rowerze, tego się nie zapomina. W naszej okolicy znajduje się sporo stawów hodowlanych i jezior. 15 centymetrowa grubość lodu wydała się nam bezpieczna więc wygrzebaliśmy łyżwy i czerpaliśmy przyjemność z ostatnich mroźnych dni. Czas na wiosnę, dzisiaj było ją czuć w powietrzu, nawet ptaki śpiewały.

Diabełek koziołek – widok z naszych drzwi wejściowych

Nocny widok na dom i ogród Eli mojej teściowej, mamy Kacpra

Widok z naszych okien na naszą mikro chatkę, w której spędziliśmy ostatnie półtora roku, czyli czas kiedy budowaliśmy nasz dom

 

Kocie Sreberko pewnej mroźnej, księżycowej nocy

Pełnia księżyca na północny-wchód, za naszym domem, fot. Kacper

Akrobacje naszego kocura Kremusia – Żan Kota Kremę 😉

Sreberko

Bliźniaki na sośnie

Widok z podwórka Eli

Nasz sąsiad Kot Białko, jednooki koksokot

Ryszard – nasz pierworodny

Kacper robi nawierty na jeziorze, sprawdza grubość lodu

Droga do Lasu – Lasy Kozłowieckie

śmigamy

Tropienie zwierząt

Nasza ulubiona rzeka – Minina, latem spędzamy na nią upalne dni

Bobrze ślady

Nasze stado Łań Jelenich, dzisiaj naliczyliśmy 32 sztuki. Taki widok przed naszym domem pojawia się średnio raz w tygodniu. Psica Inka, niestety pilnuje porządku i czasami płoszy zwierzynę, chcąc popisać się przed nami. Na odwagę zdobywa się tylko w sytuacji, kiedy jesteśmy z nią na dworze, kiedy biega sama raczej nie zadziera nawet z sarnami, które widujemy kilka razy na dobę.

 

Dodaj komentarz