Nowa rola – rodzic

Macierzyństwo jest dla nas największym z dotychczasowych wyzwań. Jako osoba w ciągłym ruchu, nieustannie zastanawiałam się jak to będzie, czy nasze aktywne życie się skończy? Czy znajdę czas dla swoich pasji w najbliższych 10 latach?! Zapewne to standardowe niepokoje przyszłych niedoświadczonych rodziców. Nastroje te towarzyszyły mi do ostatnich chwil, czyli do wielkiego wybuchu, w którym to pojawiła się Pola. Na szczęście cudowne działanie oksytocyny – hormonu szczęścia, rozwiało wszelkie niepokoje, a instynkt macierzyński pomógł nam obojgu odnaleźć się w roli rodziców. To niesamowite jak szybko organizm ludzki dostosowuje się do nowej sytuacji i rodzic wie co ma robić. W końcu do tego zostaliśmy zaprogramowani, program rodzic załącza się automatycznie:) Wspaniałe jest również to, że wszelkie ograniczenia, których się obawialiśmy, stały się nie istotne, bo okazało się, że są do przeskoczenia. Doznaliśmy wielkiego przeobrażenia. Ja wraz z narodzinami Poli narodziłam się od nowa jako kobieta. Zyskałam więcej szacunku i czułości do własnego ciała, które okazało się idealnym mechanizmem, który potrafił stworzyć nowe życie i obdarzyć je doskonałą opieką.

Przygotowując się do macierzyństwa przeczytałam kilka książek i przewertowałam wiele stron internetowych. Trafiłam na książkę Jean Liedloff ” W głębi Kontinuum”. Dzięki niej poznałam cudowne zagadnienie jakim jest rodzicielstwo bliskości. Autorka przez wiele miesięcy żyła wśród Indian z plemienia Yequana w Ameryce Południowej, obserwując ich niebywały spokój, łagodne uosobienie i radość życia, którą objawiali na każdym kroku. Po głębokiej analizie, odkryła, że korzenie tego stanu ducha leżą w sposobie wychowywania dzieci przez Indian. Autorka zwraca uwagę na siłę instynktu rodzicielskiego, który współcześnie jest spychany na dalszy plan, tuż za wszelkie mądrości, które stworzyły techniki wychowawcze nie mające wiele wspólnego z odczuciami i potrzebami dziecka. Polecam serdecznie zgłębić zagadnienie rodzicielstwa bliskości, ja jestem zafascynowana prostotą i prawdą jakie za sobą niesie, temat rzeka:)

Pierwsze dni po narodzinach były ciężkie. Wzajemne poznawanie się, odczytywanie potrzeb, zmierzanie się z trudnościami, wysiłkiem fizycznym itp. Z czasem poznaliśmy się lepiej, wypracowaliśmy tryb dnia. Minęło 3 miesiące odkąd jesteśmy we troje i nie wyobrażamy już sobie życia bez dziecka.  Każdy dzień jest inny. Każdego dnia coś się zmienia, pojawia się nowy ruch, dźwięk, śmiech przechodzi w rechot. Człowiek może godzinami wpatrywać się w radosną buzię dziecka i przestawiać się na jego język wydając z siebie masę zabawnych dźwięków. Czas co prawda mija bardzo szybko, ale nie odczuwa się zupełnie żadnego stresu z tym związanego. Zdecydowanie ostatnie 3 miesiące to najpiękniejsze dni naszego życia, a zapowiada się jeszcze piękniej! Planujemy już wspólne podróże, niektóre z nich już się odbyły. Na szczęście istnieją różne wspaniałe wynalazki typu chusta, nosidło, przyczepka rowerowa z wkładka niemowlęcą. Wraz z pierwszymi cieplejszymi promieniami słońca wskakujemy na rowery i jedziemy przed siebie już we troje.

 

Nasz pierwszy miesiąc

Pierwsza wycieczka do lasu w super hiper nosidle chustowym Fidella Fusion

Pierwsza wycieczka w teren i polowanie na kruki z lornetką

Tata Kacper i Pola

 

Dodaj komentarz